środa, 29 lutego 2012

and I go crazy cause here isn’t where I wanna be. and satisfaction feels like a distant memory.

za każdym razem mam nadzieję, że limit złych wiadomości się wyczerpał na najbliższe dni/tygodnie/miesiące, ale nie, ich wciąż przybywa. każda kolejna coraz bardziej próbuje mnie zepchnąć z tego stołka, na który przez ostatnie dwa lata z takim trudem próbowałam się wspiąć. czuję, że jeszcze jedna taka i spadnę z hukiem.

najważniejsza rzecz jakiej mi teraz potrzeba to jedna jedyna dobra wiadomość.

sobota, 11 lutego 2012

after years of waiting nothing came.

kiedy mówię, że podejmuję taką decyzje, bo nie mam innego wyjścia oszukuję. zawsze jest jakieś inne wyjście. nie mam na nie chyba jednak wystarczającej siły i odwagi. wszystko się wali w tym 2012 roku. a ja nie mam pomysłów jak sobie z tym poradzić. wręcz zdecydowanie sobie nie radzę. i robi się niebezpiecznie.

poniedziałek, 6 lutego 2012

this is beginning to feel like the long winded blues of the never. this is beginning to feel like it's curling up slowly and finding a throat to choke.

wszystko rozsypało się na podłodze, a ja nie mam pudełka by to pozbierać.

gapienie się w ścianę, gapienie się w monitor, gapienie się spod zamkniętych powiek.

albowiem nie ma stałych rzeczy na tym świecie.

alkoholowo-melanżowy głód.


breaking bad, mówię wam. zaciągam się jak najpiękniejszym papierosem po długiej przerwie.